Autoscroll
1 Column 
Text size
Transpose 0
Zbyszek nAie by? faworytem na dBm?ugim dAystansie szukaÅ?C#m? zwady i podkrada? rBment? matce jak jadÅ?D? chleb z pasztetem ukruszyÅ?C#m? si? ca?y jego wAie? milczaE?a a on Akotki w rzece topi?
A ja lubEi?am Zbyszka takim jak by? granaAtowe oczy kiedy by? z?y oranE?owe stopy w nich p?ynie czas któryA poszed? zEe ZbyszkiAem w las
Tu nie bAy?o takiej co nie znaÅBm?a ZAbyszka ci?gnÄ?C#m?? w krzaki i ca?owBma? je z opryszczk? pod paznDokciem trzyma? serce i sw?C#m?³j ?wiat któreA zjada? jakE mu wódAki by?o brak
A ja lubEi?am Zbyszka takim jak by? granaAtowe oczy kiedy by? z?y oranE?owe stopy w nich p?ynie czas któryA poszed? zEe ZbyszkiAem w las
Zbyszek mAia? trzydzie?ci osiem lat i pBmrzeApad? zmyÅ?C#m?a woda kroki jego coBm wydepta? ludzie m?D?³wi?, ?e go diabC#mli mo?e wzi?li ?e Atakiego tylkoE diab?y Amog? bra?
A ja lubEi?am Zbyszka takim jak by? granaAtowe oczy kiedy by? z?y oranE?owe stopy w nich p?ynie czas któryA poszed? zEe ZbyszkiAem w las